• — Home —
  • Hinduizm
  • Buddyzm
  • Religie Chin
  • Religie Japonii
  • Judaizm
    • Judaizm
    • —Cywilizacja Żydów
    • —Święta i obyczaje
    • —Historia Izraela
    • —Kotel
    • —Tel Aviv
    • —Izrael 2010
    • —Jerozolima
    • —Kuchnia żydowska
    • —Tajemnice alfabetu
    • —Język hebrajski
  • Chrześcijaństwo
    • Chrześcijaństwo
    • —Rzeczowo o religii
    • —Dogmaty wiary
    • —Imię Boże יהוה
  • Islam

© 2011
the piotr nowik project

Chrześcijaństwo

Posted by: Piotr Nowik    Tags:      Posted date:  Marzec 21, 2011  |  No comment


Największa pod względem liczby wy­znawców religia świata, chrześcijaństwo, dzięki rozległej pracy misyjnej rozpo­wszechniła się na wszystkich kontynen­tach Ziemi. Mimo że korzenie chrześci­jańskiego wizerunku Boga tkwią w juda­izmie, centralnym punktem tej religii jest wiara w Syna Bożego i człowieczego, Jezusa Chrystusa, i jego jedyną w swoim rodzaju historyczną misję. Pojęcie Boga w Trójcy jedynego sformułowano w chrześcijaństwie dopiero po długich debatach. W wyniku zesłania na aposto­łów Ducha Świętego powstał chrześci­jański Kościół, który przede wszystkim dzięki rozwojowi instytucji papiestwa w średniowieczu uzyskał bezprzykładną — świecką i duchową — potęgę. Reforma­cja miała na celu wewnętrzną odnowę religii, ale doprowadziła również do roz­padu Kościołów chrześcijańskich. Obec­nie jednym z najważniejszych trendów w chrześcijaństwie jest coraz silniejsza samoświadomość wyznawców spoza Europy.

Chrześcijańskie pojęcie Boga

Bóg Ojciec

Zasadnicze cechy pojęcia Boga w chrześcijań­stwie, szczególnie osoby Ojca, wykazują silny związek z judaizmem (i islamem), co spowodo­wane jest również przyjęciem Starego Testa­mentu (ST) do kanonu pism chrześcijańskich. Bóg objawił samego siebie i sam się określił („Jestem, który jestem”); jest stworzycielem wszystkiego, również człowieka, z którym za­warł przymierze; oznajmił ludziom swoje przyka­zania, jest panem historii i najwyższym sędzią. Ale inaczej niż w judaizmie, Bóg Ojciec w No­wym Testamencie (NT) uznaje Jezusa Chrystusa jako swego Syna (np. Mt 3,17; Mk 1,11; Łk 3,22). Również umierający na krzyżu Jezus oddaje swojego ducha w ręce Ojca i zmar­twychwstaniem świadczy o nim jako o Bogu życia. Szczególnie ewangelia św. Jana i listy św. Pawła zajmują się aspektami objawienia się przez samego Boga i wiążą Boga Ojca ze zda­rzeniami chrystologicznymi.

Chrześcijańscy myśliciele, zwłaszcza przedsta­wiciele patrystyki i średniowiecza aż do począt­ków czasów nowożytnych, omawiając proble­matykę Boga Ojca, który był na początku, zaj­mowali się kwestią jedności Boga (monoteizm mimo Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego jako kolejnych osób boskich), kwestią prekognicji i przeznaczenia (predestynacji) wszystkich zda­rzeń przez Boga, a także kwestią boskiej wszechmocy i problemem teodycei, a zatem pytaniami, jak dalece Bóg w swej wszechmocy jest odpowiedzialny również za zło. Spersonifikowane zło pojawia się jako twór Boga — jest to upadły na skutek pychy anioł Lucyfer — a jedno­cześnie jako „partner” i przeciwnik lub wręcz ry­wal Boga w kształtowaniu porządku zbawienia: szatan ma możliwość wpływania na ludzką wol­ność i kuszenia człowieka, by ten odwrócił się od Boga albo czynił zło.

Syn Boży (Jezus Chrystus)

Zanim omówimy dzieje historycznego Jezusa, najpierw musimy poznać boskie funkcje Chrys­tusa. Jezus Chrystus jest główną postacią, i jak wynika z nazwy, ośrodkiem chrześcijaństwa. Jego pobyt na Ziemi jest bezpośrednio związa­ny ze zbawieniem i odkupieniem ludzi. Swoim wyznawcom dał podczas Kazania na górze no­wą etykę, religię miłości, która ma uzupełniać i jedno­cześnie zastępować dawną (żydowską) religię, opartą na prawie.

Przez długi czas trudność sprawiało zrozumie­nie osoby Jezusa Chrystusa jako Boga: od po­czątku „zrodzonego” z Ojca, Słowa Bożego (Lo­gos), które na początku było u Boga — jak to sformułował Jan w prologu do ewangelii, lub też tylko jako wybitnego człowieka, „adoptowane­go” przez Boga. W każdym razie Bóg wciela się w Jezusa Chrystusa w ludzkiej postaci („Słowo stało się ciałem”, J 1,14) i dobrowolnie przyjmu­je na siebie cierpienia ziemskiego żywota, jest lekceważony i w końcu skazany na śmierć, a poprzez swoją śmierć i zmartwychwstanie przyjmuje na siebie grzechy ludzkości. Jezus jest „nowym Adamem” albo „ostatnim Ada­mem”. Historyczna jednorazowość tego zbaw­czego aktu określa całe chrześcijańskie pojmo­wanie biegu wydarzeń. W chrystologii obok cech racjonalnych i historycznych (Jezus jako charyzmatyczny wędrowny kaznodzieja) pojawia się również wiele spekulatywnych, mesjańskich i ascetycznych motywów.

Własne świadectwo Jezusa, nadejście boskiego Królestwa Sprawiedliwości nie z tego świata („Moje królestwo nie jest z tego świata”), roz­czarowało wyznające polityczny mesjanizm, nie­spokojne intelektualnie żydowskie otoczenie, które oczekiwało nadejścia króla z rodu Dawida. Transcendencja dawnych oczekiwań nawiązy­wała we wczesnym chrześcijaństwie do ciele­snego zmartwychwstania Jezusa i prowadziła do apokaliptycznego oczekiwania przez wcze­snochrześcijańskie gminy bliskiego nadejścia Królestwa Bożego.

Śmierć Jezusa na krzyżu przetworzono w wy­obrażenie syna człowieczego jako „cierpiącego sługi bożego” lub „cierpiącego Syna Bożego”, które nawiązuje do żydowskiego wzorca ze Starego Testamentu — cierpiącego człowieka sprawiedliwego (Hiob). Już pierwsi chrześcijanie wybrali krzyż jako znak rozpoznawczy i tym samym zmienili — co trudno było zrozumieć ich otoczeniu — narzędzie haniebnej śmierci w „znak zwycięstwa”.

Wraz z uczczeniem Krzyża i sceny Ukrzyżowa­nia powoli pojawił się kult Matki Boskiej jako „Bogurodzicy”, a później „matki bolesnej”. Do kultu tego weszły też starożytne wschodnie wy­obrażenia o boskości matki i jej czystości, po­chodzące z kultów misteryjnych. Można je po­traktować jako emancypację pierwiastka kobie­cego w poza tym męskim rozumieniu chrześci­jańskiego pojęcia Boga, zwłaszcza w związku z Boską Mądrością (Sophia).

Duch Święty

Duch Święty jest najtrudniejszą do zrozumienia osobą jedynego Boga, ale można go rozpoznać po jego działaniu. Dla ortodoksyjnej nauki katolickiej o Ojcu i Synu (filiatio — wywodzenie syna od ojca), wywiedziony jedynie od Ojca Duch Święty uchodzi za właściwy twórczy pierwiastek w życiu chrześcijan i Kościoła. On ustanawia porządek i tradycję, a jednocześnie działa w sposób rewolucyjny. Jest żywym i „ożywiają­cym duchem” (apostoł Paweł), którego działanie pierwszy raz wyraźnie ujawnia się po Wniebo­wstąpieniu Jezusa, gdy zrozpaczeni apostoło­wie zostali napełnieni duchem, by iść i głosić ewangelię. To wydarzenie uważa się także za początek Kościoła. Na Ducha Świętego powo­łuje się Kościół w swojej władzy wiązania i od­puszczania grzechów na Ziemi, mocy sakra­mentów i ciągłym rozwoju. Rewolucyjny pierwiastek Ducha przejawia się przede wszystkim w działaniu wszystkich chrze­ścijańskich charyzmatyków — poczynając od Jo­achima z Fiore i radykalnych spirytualistów fran­ciszkańskich, poprzez Savonarolę i Tomasza Müntzera, aż po późniejszych reformatorów i świętych, którzy powoływali się na jego działa­nie. Upatrywali oni objawienie Ducha w chary­zmatycznej kontynuacji proroctwa, które coraz bardziej kolidowało z kontrolowanym przez Ko­ściół, konserwatywnym wpływem Ducha na tra­dycję, trwałość i służbę bożą.

Boska Trójca: spekulacje i dogmat

Już wczesne wyznania wiary w Nowym Testamencie wymieniają „trójcę”: Ojca, Syna i Ducha Świętego (Mt 28,19; 2 Kor 13,13; Rz 1,3 n.), bez wyraźnego formułowania jedności Boga. W NT nie ma zatem jeszcze nauki o jedności Boga w trzech osobach; ale słowa z NT, doty­czące objawienia, przede wszystkim wypowie­dzi samego Jezusa, prowadzą w kierunku, który formułowany jest jako jedność objawienia. Bóg objawia się przez Chrystusa w Duchu Świętym. Wczesne, żydowskie chrześcijaństwo nie znało jasno określonej nauki o Trójcy.

Do późniejszych sformułowań dogmatu Trójcy, obok myśli apostoła Pawła, weszły również grecko-hellenistyczne spekulacje, przede wszystkim fi­lozofia neoplatońska (Plotyn, Proklos). Odpo­wiednie pytania nabrały u pierwszych Ojców Ko­ścioła kompleksowości i były rozważane w obli­czu różnych kontrowersji. Chodziło przy tym przede wszystkim o znaczenie Jezusa Chrystu­sa: czy był on prawdziwym Bogiem, czy tylko półbogiem i czy jego boskość nie zagrażała jed­ności i transcendencji Boga Ojca?

Adopcjanie przyjmowali, że Jezus był pierwotnie tylko wybitnym człowiekiem, który podczas chrztu został przyjęty (adoptowany) przez Boga jako jego syn. Kryzys filozoficzny w łonie młode­go Kościoła rozwiązali arianie: prezbiter Arius twierdził, że istota Jezusa nie była identyczna, lecz tylko podobna do istoty Boga. W końcu po wielu zmaganiach prymat zdobył chrześcijański dogmat jedności istoty Syna i Ojca. Wbrew monofizytom, którzy twierdzili, że Chrystus ma tylko jedną, boską naturę, w VI wieku zaczął obowią­zywać dogmat o dwóch naturach, boskiej i ludzkiej, w jednej osobie Jezusa Chrystusa: Chrystus jest „prawdziwym człowiekiem i praw­dziwym Bogiem”.

Sformułowanie ekumenicznego wyznania wiary, wiążącego dla wszystkich Kościołów regio­nalnych, nastąpiło podczas soboru nicejskiego (325 r. n.e.), zwołanego przez cesarza Konstantyna. Młody Kościół, przyjąwszy rolę Kościoła państwowego (392), stawał się coraz mniej tole­rancyjny w stosunku do odszczepieńców we własnych szeregach i wciągał władzę świecką w teologiczne porachunki.

Sobór w Konstantynopolu (381) sformułował po raz pierwszy chrześcijański dogmat Trójcy Świę­tej i „nicejsko-konstantynopolitańskie wyznanie wiary”, które w zasadzie obowiązuje do dziś. Ale w następnych stuleciach co pewien czas dochodziło do kontrowersji na temat różnych punktów dogmatu Trójcy Świętej. Łaciński Oj­ciec Kościoła, św. Augustyn (354-430), uchodzi za jednego z najważniejszych interpretatorów obowiązującej obecnie nauki o Trójcy. To on uczynił z dogmatu o Świętej Trójcy główny temat chrześcijaństwa.

Chrześcijański obraz człowieka

Wolność, grzech i łaska

Punktem wyjścia dla chrześcijaństwa, podobnie jak dla judaizmu i islamu, jest stwierdzenie, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo (Rdz 1,27). Bóg rozpoznaje zatem siebie w czło­wieku jako własnym tworze, człowiek jest partnerem boskiego samoobjawienia. Z podo­bieństwa do Boga wynikają przede wszystkim dwie konsekwencje: a) człowiek jest czystą kreacją, a tym samym jest całkowicie zależny od Boga; i b) człowiek przez swój boski wzór został wyróżniony i wyniesiony ponad inne stworzenia.

Człowiek ma duszę i ciało, które pierwotnie w tradycji judaistycznej pojmowane były jako jedność bądź związek. Pod wpływem filozofii grecko-hellenistycznej apostoła Pawła i Ojców Kościoła rozwinął się jednak pewien dualizm ciała i duszy i związane z nim niedocenianie cia­ła („mięsa”).

Mimo potwierdzenia prekognicji i predestynacji wszelkich zdarzeń przez Boga, chrześcijaństwo podkreśla znaczenie wolnej woli człowieka, która może prowadzić również do wyboru czynów przeciwnych rozsądkowi albo nagannych moralnie.

Skoro człowiek posiada wolność odwrócenia się od Boga, myśl o grzeszności człowieka odgrywa ważną rolę w chrześcijaństwie. Jako jedyna z wielkich religii monoteistycznych chrze­ścijaństwo kojarzy zło na świecie — wynik grze­chu Adama i Ewy — z myślą o „dziedzicznej grzeszności” człowieka, która później wiąże się z uniwersalną zbawczą rolą Chrystusa jako „ostatniego Adama”. Brak porządku, zło i cierpienie powstają w wyniku nadużycia przez ludzi wolności. Przez grzech pierworodny wszy­scy ludzie i cały świat potrzebują zbawienia — dlatego zbawczy akt Jezusa Chrystusa w jego ludzkim wcieleniu dotyczy wszystkich. Ale wolność człowieka w chrześcijaństwie ograni­czona jest warunkiem miłości bliźniego: w po­słaniu Kazania na górze człowiek powołany jest do tego, by miłować bliźniego jak siebie samego i wyświadczać mu dobro, przeba­czać i pojednać się z nim, ponieważ w bliźnim można spotkać samego Chrystusa („Co naj­mniejszemu z moich braci uczynicie, mnie uczy­niliście”).

Chrześcijaństwo nie znało pierwotnie dualizmu ciała i duszy, myśl o zmartwychwstaniu miała zatem również materialny aspekt. Wierzono nie tylko w nieśmiertelną duszę, ale też w cielesne zmartwychwstanie człowieka. Zarówno poprzez inkarnację Boga w ludzkiej postaci — Jezusa Chrystusa, jak i swój własny związek ciała z du­chem również człowiek zyskuje jedyną w swoim rodzaju pozycję, staje się podmiotem zachodniej filozofii.

Chrześcijaństwo zobowiązuje do uniwersalnej zdolności do miłości ludzi jako drogi doskonale­nia się jednostki. Myśl o narodzie wybranym to w filozofii chrześcijańskiej wielokrotnie przetwo­rzona myśl judaistyczna, związana w chrześci­jaństwie z interpretacją dziejów jako historii zba­wienia. Ofiara Chrystusa uważana jest za waru­nek zbawienia człowieka, jeśli wie on o tym zda­rzeniu. Dla Kościoła prawdziwa wiara, czyli zgodność działań wiernego z nauką, jest warun­kiem odkupienia.

W protestantyzmie wiara związana jest silnie z przebaczającą grzechy łaską Boga, dla nauki katolickiej łaska boska jest wprawdzie istotnym warunkiem Zbawienia, ale człowiek na miarę swoich sił musi w tym współuczestniczyć. Dla protestantyzmu człowiek bez łaski Boga, sam z siebie, nic nie może zdziałać, musi się jej cał­kowicie poddać. Praktyczne skutki takiej posta­wy w odniesieniu do ludzkich zdolności i możli­wości działania na tym świecie poszczególne protestanckie Kościoły interpretują bardzo roz­maicie. Luteranizm pozwala człowiekowi na sta­nowienie o sobie, w kalwinizmie człowiek w wy­niku „podwójnej predestynacji” (do zbawienia, jak też do potępienia) niewiele może zmienić w swoim z góry zaplanowanym losie.

Chrześcijańskie wyobrażenie końca świata i zaświatów

Bóg jako sędzia sprawiedliwy waży czyny czło­wieka, nagradza sprawiedliwych i karze grzesz­ników. Ostateczna ocena popełnionych w życiu czynów dokonuje się dopiero po śmierci czło­wieka. Sprawiedliwi zyskują życie wieczne, ale NT niewiele razy wspomina o raju, szczęśliwości w obliczu Boga, zasiadaniu przy „Stole Pańskim” albo rządzeniu wraz z nim po wieczne czasy (Mt 19,28). Dopiero późniejsi autorzy podjęli się dodatkowych opisów nieba i piekła. Umarli w stanie grzechu śmiertelnego po śmierci idą do piekła na wieczność. Podlegają tam trojakiej karze: utracie kontaktu z Bogiem, cielesnym mękom i ciągłym wyrzutom sumienia. Nauka o wieczności piekielnej kary nie jest bezsporna, ponieważ wielu uważa ją za sprzeczną z dobro­cią Boga. Zmartwychwstanie jest — jak w wy­padku Jezusa Chrystusa — cielesne; zmartwychwstałe ciało uchodzi za pozbawione skazy i nie­zniszczalne.

Na temat momentu nadejścia Sądu Ostateczne­go i zmartwychwstania oraz jego okoliczności przez długi czas panowały odmienne poglądy. Różne grupy „chiliastów” i „millenarystów”, a więc zwolenników nauki o tysiącletnim króle­stwie (w ujęciu biblijnym), przedstawiały często skomplikowane obliczenia, odpowiadające nie­cierpliwym i rewolucyjnym oczekiwaniom zba­wienia. Grupy te były szczególnie aktywne u schyłku średniowiecza i w początkach czasów nowożytnych i prawie zawsze znajdowały się w opozycji do Kościoła, który jako przedstawi­ciel „bliskiego nadejścia Sądu” zwykle prześla­dował i tępił takie spekulacje. Kierunek ten upra­wiały również pewne odłamy reformacji, na przykład anabaptyści.

Objawienie (inaczej apokalipsa) Jana, na którą powoływały się wszystkie chrześcijańsko-mesjanistyczne grupy jako na „podstawowy tekst”, wzoruje się na żydowskich księgach pro­rockich Starego Testamentu, na przykład Księ­dze Daniela. W każdym z tych przekazów istnie­je zapowiedź nadejścia upadku obyczajów, nie­sprawiedliwości, wojen, zarazy i ogólnego ze­psucia świata pogrążonego we „władaniu Anty­chrysta”. Moment ten poprzedza ustanowienie Boskiego Królestwa, które tym wyraźniej będzie się wyróżniać w porównaniu z dotychczasową rzeczywistością. Wraz z ponownym zstąpieniem Chrystusa przynoszącego Królestwo Boże „wy­pełnią się czasy”: apokalipsa Jana wychodzi z założenia, że dopiero po tysiącu lat Królestwa, w którym tylko uprzywilejowani będą rządzić wraz z Chrystusem, nastąpi ogólny sąd i zmar­twychwstanie wszystkich zmarłych.

Jezus a początki Kościoła 

Historyczny Jezus

W opowieściach o życiu Jezusa mieszają się przekazy historyczne i legendarne. Istnienie hi­storycznego Jezusa jest bezsporne, choć jego boskość kwestionowana jest w źródłach nie­chrześcijańskich (żydowskich, starożytnych, is­lamskich).

Źródła opisujące życie Jezusa można podzielić na dwie grupy: cztery ewangelie i wydzielone później przez Kościół pisma apokryficzne, które zajmują się głównie dzieciństwem Chrystusa. Trzy pierwsze ewangelie (Mateusza, Marka i Łukasza), ze względu na daleko idącą spój­ność zwane „synoptycznymi”, przekazują głównie zdarzenia biograficzno-historyczne z ży­cia Jezusa i są greckimi opracowaniami praw­dopodobnie pierwotnych aramejskich tekstów. Napisana nieco później ewangelia Jana opi­suje Jezusa w sposób poetycki, wzbogacony spekulacjami metafizycznymi, dotyczącymi zbawienia. Niewątpliwie informacje zawarte w ewangeliach pochodziły z najbliższego oto­czenia Jezusa.

Jezus (imię to jest skrótem imienia Jozua, a wła­ściwie Jehoshua = „pomocnik Jehowy”) był naj­starszym synem cieśli Józefa i jego żony Marii; miał jeszcze kilkoro rodzeństwa (Mk 6,3). Rodzi­ce Jezusa mieszkali w Nazarecie (Galilea), ale Mateusz i Łukasz twierdzą, że on sam urodził się w Betlejem, aby spełniło się proroctwo Micheasza ze ST. Rok jego urodzenia długo był sporny, obecnie uważa się, że Chrystus urodził się między 6 a 3 rokiem p.n.e. Prawdopodobnie wykonywał zawód cieśli, wyuczony od ojca, ale o jego niezwykłych uzdolnieniach wspomina się już w opowieści o dwunastoletnim Jezusie w świątyni (Łk 2,42).

Jezus polecił ochrzcić się w Jordanie Janowi Chrzcicielowi, uważanemu za poprzednika Je­zusa, zapowiadającego jego przyjście. Po uwię­zieniu Jana, który został stracony na rozkaz te­trarchy Heroda, wrócił do Galilei. Zgodnie z przekazem Łukasza, w wieku około 30 lat podjął publiczną działalność (Łk 2,23), która trwała nie dłużej niż trzy lata. Otoczony aposto­łami przemierzał kraj jako wędrowny nauczyciel, uzdrawiał chorych i był podejmowany przez swoich zwolenników, stąd wzmianki o jego częstej obecności na uroczystych ucztach. Jezus nie był więc wrogim światowemu życiu ascetą.

Zmiana życia i religijne poglądy Jezusa wzbudzi­ły wkrótce nieufność i wrogość tradycjonalistycznych faryzeuszy i uczonych w Piśmie, któ­rzy obawiali się jego rosnącej popularności. Wy­korzystali oni pobyt Jezusa w Jerozolimie, aby go pojmać, uwięzić, wytoczyć mu proces o ob­razę Boga (Mk 14,64) i przy pomocy rzym­skiego prokuratora Poncjusza Piłata, który spra­wował urząd w latach 26-36 n.e., w końcu ska­zać na śmierć. Gdy Jezus umierał w mękach, nad Judeą zapadła ciemność (obliczo­no, że było to prawdopodobnie 3 kwietnia 33 roku). Jezus był człowiekiem z ludu, który prostym i zrozumiałym, ale obrazowym językiem głosił kazania, doskonale posługując się porów­naniami nawiązującymi do życia rolników i rze­mieślników. Pomniejszał znaczenie uczonych w Piśmie, nauczał praktycznej i czynnej ewan­gelii miłości bliźniego, zapowiadał nadejście Królestwa Bożego, a niewiernym i przeciwnikom przypominał o przyszłym sądzie i karze.

Kazanie na górze

Kazanie na górze jest zasadniczym programem etyki chrześcijańskiej, a tym samym całego chrześcijańskiego etosu, ponieważ Jezus nie wymaga od swoich wyznawców poznania, lecz naśladowania. Ta aktywna etyka stanowi dla chrześcijaństwa formę i drogę życia.

Przekazane przez Mateusza i Łukasza Kazanie na górze, w formie krótkich, treściwych sformu­łowań i przeciwstawień, nie nawołuje do posłu­szeństwa dawnemu żydowskiemu prawu, ale do posłuszeństwa wobec Boga miłości. Jest ono apelem nie tyle do rozsądku, ile do wielkodusz­ności i serca człowieka. Jezus wymaga rezy­gnacji z władzy i przemocy, również w wypadku obrony.

Kazanie na górze jest prawdopodobnie najwięk­szym wyzwaniem dla samego chrześcijaństwa. Nawet instytucje kościelne podejmowały niezli­czone próby osłabienia wymowy Kazania na gó­rze albo politycznego złagodzenia słów Chrystu­sa. Miłość jest w Kazaniu wypełnieniem prawa i zostaje bezkompromisowo przeciwstawiona, jako szczytny ideał, dotychczas obowiązujące­mu prawu, które sama jednocześnie wypełnia i znosi.

Pismo Święte

Zestawiony przez Kościół kanon wiary chrześci­jańskiej, Pismo Święte, obejmuje księgi ST, któ­re są również podstawą wiary żydowskiej, oraz dodatkowo nowy kanon NT, obejmujący cztery ewangelie: Mateusza, Marka, Łukasza (wraz z historią apostołów) i Jana oraz dwadzieścia jeden listów apostolskich (13 — Pawła, 2 — Piotra, 3 — Jana, jeden do Hebrajczyków, jeden Jakuba i jeden Judy) i w końcu Objawienie (apokalipsę) św. Jana.

Protestanci uważają Pismo Święte za jedyne prawdziwe źródło wiary, dla Kościoła katolickie­go jest to źródło ciągłej tradycji objawień bo­skich o wiążącym autorytecie. Dlatego moc obowiązującą posiadają też dogmaty Kościoła, nauki Ojców Kościoła, postanowienia soborów, uznawane za wiążące wyznawców „reguły wia­ry”. Za symbole religii uważa się przede wszyst­kim wyznania wiary wczesnych soborów, które są w dużej mierze uznawane również przez inne Kościoły chrześcijańskie.

Wczesne chrześcijaństwo. Apostołowie Piotr i Paweł

Przyjście Jezusa przypadło na czas wielkich reli­gijnych niepokojów i chiliastycznych postaw oczekiwania. Po jego śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu pozostało dwunastu apostołów i mała, grupująca przede wszystkim prostych ludzi gmina. Początkowo oczekiwali oni rychłego nadejścia końca czasów (apokaliptyczne oczekiwanie bliskiego sądu). Po zesłaniu Ducha Świętego na apostołów ukon­stytuowała się mesjańska gmina, głosząca po­słanie Jezusa.

Łukasz przekazuje idealny obraz tej gminy, kie­rującej się zasadami wspólnoty materialnej, po­działu i wzajemnej pomocy. Żydzi chrześcijanie pod wieloma względami opierali się na dawnej żydowskiej wierze w Mesjasza, ale dodali do niej chrystologię i inicjacyjny rytuał chrztu. Gmina utrzymywała się razem dzięki celebrowaniu wspólnych posiłków, przypomnieniu ostatniej wieczerzy Jezusa przed jego pojmaniem — sym­bolicznego dzielenia się chlebem i winem. Tzw. „Uczta pańska” stała się obok chrztu drugim podstawowym symbolem młodego chrześcijań­stwa. Przeżycie zesłania Ducha Świętego, które skłoniło apostołów do wyruszenia do wszystkich krajów i szerzenia tam ewangelii, uważa się obecnie za datę „założenia” Kościoła chrześci­jańskiego jako wspólnoty w wierze. Jego struk­tury w pierwszym okresie były jeszcze bardzo prowizoryczne i lokalne, nie istniała żadna hie­rarchia kościelna. Rozmaite były interpretacje, na ile późniejsze kościelne urzędy miały swoje wzorce w kościele pierwotnym.

Wybitnymi postaciami pierwszej gminy byli apo­stołowie: Piotr i Paweł. Szymon Piotr już za życia Jezusa był rzecznikiem apostołów, obok kobiet pierwszym świadkiem zmartwychwstania Jezu­sa i przez Mateusza (bo chyba nie przez samego Jezusa) został nazwany „skałą, opoką”, na której Jezus chciał zbudować swój Kościół (Mt 16, 17-19). Nie był wszakże jedynym przy­wódcą gminy w Jerozolimie. Popierał działal­ność misyjną Pawła wśród pogan, sam nauczał Żydów, wyruszył w końcu do Rzymu, gdzie za czasów cesarza Nerona około roku 65 zmarł śmiercią męczeńską. Na przekazie o „opoce” opierała się późniejsza pretensja papieża jako biskupa Rzymu, a tym samym następcy Piotra, do zwierzchności nad całym Kościołem. Ale początkowo Jerozolima pozostała chrześcijań­ską gminą-matką, której przewodził apostoł Jakub, rodzony brat Jezusa; Jakub zmarł również jako męczennik.

Z punktu widzenia teologii najbardziej interesują­cą i inspirującą postacią wczesnego chrześci­jaństwa jest apostoł Paweł. Prześladowca Jezu­sa Szaweł, który w wyniku „przemiany w drodze do Damaszku” stał się Pawłem i zagorzałym gło­sicielem chrześcijaństwa, jako pierwszy dopro­wadził wiarę w Jezusa Chrystusa do teologicz­nej przejrzystości i sformułował podstawowe za­sady chrześcijaństwa, w czym pomogła mu do­głębna znajomość filozofii judaistycznej i helleni­stycznej. Był twórcą nauki o usprawiedliwieniu chrześcijan przez samą wiarę. Również w jego pismach znajdują się pierwsze wskazania na Kościół jako (widoczne) „ciało Chrystusa”. Jego dołączone do ewangelii jako kanonu NT listy do różnych gmin chrześcijańskich ukazują go jako głównego organizatora i misjonarza pierwotnego Kościoła. Paweł stworzył też teologiczne pod­waliny późniejszego sformułowania dogmatu Trójcy Świętej.

Kościół chrześcijański: idea i organizacja

Ponieważ oczekiwana apokalipsa nie nadchodzi­ła, chrześcijaństwo potrzebowało trwałego sfor­mułowania swego stosunku do istniejącego świa­ta — wiedzione misyjnym nakazem Jezusa, by nieść ewangelię „wszystkim ludom” (Mt 28,19). Ścisła organizacja wzorowała się na kościele apo­stolskim i była uważana za ziemską reprezentację istniejącego wcześniej w niebie „Niebieskiego Ko­ścioła”. Traktowała Chrystusa jako głowę Kościo­ła i czuła się powołana do wypowiadania się w je­go imieniu. Odmienność Kościołów regionalnych oraz coraz większy wpływ na wiarę prawa i życia gmin, kierujących się rzymskim sposobem myśle­nia i postępowania, wymusiły konieczność po­wstania jednolitych form prawnych i organizacyj­nych chrześcijaństwa.

Wczesny Kościół zdefiniował kanon NT i powo­łał się na „apostolskie” kryteria wyboru, a zatem przyporządkował poglądy apostołów do tego, co uznano w kanonie. Nauka o sukcesji nada­wała znaczenie następcom apostołów wybra­nych przez samego Chrystusa; „apostolska zasada wiary” i chrzest zapewniały wspólnotę. W przeciwieństwie do swobodnej charyzmy i gnostyczno-ezoterycznych nurtów chrześcijań­skich późnego antyku ustanowiono urząd bisku­pów (episcopus) jako przewodniczących gmin. Wspólnota biskupów tworzyła ekumeniczny so­bór, który od IV wieku obradował pod protekto­ratem cesarza.

Ważne we wczesnym Kościele zasady wyboru przywódców przez społeczność gminy po po­wstaniu instancji centralnych, w szczególności papiestwa, zostały stopniowo wyparte. Po ujed­noliceniu wyznań wiary i podjęciu przez pierw­sze sobory decyzji o ich jedynym autorytecie na­uczycielskim oraz „władzy wiązania i rozwiązy­wania” Kościół zaczął wykazywać coraz więk­szą nietolerancję w stosunku do wszelkiego ro­dzaju odstępstw, która szybko rozszerzyła się na wszystkie pogańskie misje. Filozofia tolerancji została włączona do nauki Kościoła dopiero znacznie później.

Kościół, jako instytucja ustanowiona przez sa­mego Chrystusa, widział swoje główne zadanie w przekazywaniu pisanej i ustnej tradycji, co umożliwiało mu poruszanie się zarówno na polu żywego intelektu, jak i zapisanej litery prawa. Jego najważniejszym tworem jest kanon Pisma Świętego, którego Kościół strzeże i chroni przed fałszowaniem i podważaniem. Autorytet nauczy­cielski Kościoła wzmacniał się wraz z potrzebą spójnej wykładni Pisma (egzegezy). Szczególnie ostro przeciwstawiano się narastającej od cza­sów Oświecenia krytyce Biblii i badaniom histo­rycznego tła biblijnych wydarzeń.

Stużba Boża, liturgia i święta

Celem i treścią kościelnej liturgii jest spotkanie gminy ze zmartwychwstałym Chrystusem i umocnienie wiary. Od czasów pierwotnego Ko­ścioła liturgia obraca się wokół wspólnego posił­ku, zgromadzenia wiernych wokół Stołu Pań­skiego. Już ewangelie zawierają liczne obrazy posiłków, opisy uroczystych wieczerzy i wesel; nawet wyobrażenia raju opisywane są jako „za­siadanie przy Stole Pańskim”. Kontynuację wspólnego posiłku Kościół uznaje za zalecenia samego Jezusa Chrystusa. Nabożeństwo i for­ma posiłku początkowo różniły się od siebie zależnie od regionu. Dopiero począwszy od VI wieku zarówno w Kościele wschodnim, jak i zachodnim uwidoczniły się silne dążenia do ujednolicenia obrządku.

Czynności obrzędowe mają ogromne znaczenie symboliczne. Punktem centralnym jest samo eucharystyczne misterium posiłku: według nauki katolickiej, do której przyłączył się Kościół pra­wosławny, a później — w nieco innym rozumieniu — Luter, w dzieleniu się chlebem i winem prze­mienienie ciała Chrystusa (transsubstancjacja) dzieje się nie tylko symbolicznie, ale rzeczywi­ście. To ujęcie odrzuciły niektóre ruchy reforma­torskie, zwłaszcza gmina Zwingliego i anabapty­ści; dla nich posiłek ten stanowi tylko upamięt­nienie Ostatniej Wieczerzy.

Oficjalna liturgia Kościołów oscylowała często pomiędzy rytualną sztywnością i ostrożnie wpro­wadzanymi innowacjami. Wszelkie grupy chary­zmatyczne, odszczepieńcze kościoły oraz sekty, na przykład reformatorski ruch Zwingliego w Szwajcarii, wykazywały silne tendencje antyliturgiczne, ponieważ rytuał prowadził według nich do uwięzienia wiary w zewnętrznych gestach. Rok kościelny zna szereg uroczystych dni, upa­miętniających życie i zmartwychwstanie Jezusa. Wielkanoc, którą wczesny Kościół czcił w każdą niedzielę, jako uroczystość zmartwychwstania Pańskiego i zwycięstwa Jezusa nad śmiercią (Wielki Piątek), stanowi centralny punkt tradycyj­nego roku kościelnego. Ze względu na zastoso­wanie kalendarza księżycowego Wielkanoc, Wniebowstąpienie i Zielone Świątki są świętami ruchomymi, Boże Narodzenie obchodzi się za­wsze 25 grudnia. To dawne rzymskie święto słoneczne (soi invictus) chrześcijaństwo prze­mieniło w święto zwycięstwa Chrystusa nad po­gaństwem.

Oprócz świętych okresów lub dni istnieją też miejsca święte, podobnie jak Jerozolima jest świętym miejscem judaizmu. Miejscami świętymi były pierwotnie te, które miały związek z życiem Jezusa albo apostołów. Później objęły również miejscowości, gdzie żyli i działali święci oraz lo­kalni patroni — stały się one celem religijnych pielgrzymek. Czczenie świętych, którego szczy­towym przejawem jest kult maryjny, przede wszystkim w średniowieczu służyło zmysłowo-obrazowemu przedstawieniu abstrakcyjnych prawd wiary. Święci jako ludzie doskonali uciele­śniali prawdziwych wyznawców Boga i pomocni­ków w potrzebie, których wiara miała się udzie­lać również oczekującym od nich wsparcia.

Sakramenty

W sakramentach wyraża się według Kościoła misterium Chrystusa. Kościoły katolicki i prawo­sławny znają siedem sakramentów: chrzest, bierzmowanie, eucharystię, pokutę, kapłaństwo, małżeństwo i ostatnie namaszczenie (obecnie: namaszczenie chorych), protestantyzm natomiast tylko dwa: chrzest i wieczerzę Pań­ską. Związek sakramentów ze świętymi działa­niami, opisanymi w ewangeliach, nie jest bez­sporny. Najważniejszym sakramentem jest chrzest, symbolicznie dokonywany poprzez po­lanie wodą, które według filozofii katolickiej zmywa grzech pierworodny człowieka, a zda­niem protestantów jedynie prowadzącą do po­tępienia winę grzechu pierworodnego, podczas gdy skłonność do grzechu pozostaje w czło­wieku. Chrzest uważa się za „odrodzenie się w Chrystusie”. Początkowo poddawano mu je­dynie ludzi dorosłych, którzy sami dokonywali takiego wyboru. Radykalne grupy, takie jak ana­baptyści, odrzucają chrzest dzieci, natomiast Kościół uważa chrzest dzieci za konieczny dla ratowania duszy. Żadne dziecko nie powinno umrzeć nie ochrzczone.

Bierzmowanie jest „umocnieniem w wierze” i powinno wzmocnić przywiązanie do wiary do­rastających członków wspólnoty. W Kościele katolickim i prawosławnym jest to sakrament, porównywalny obrzęd konfirmacji u protestan­tów nie ma tej mocy. Ze względu na rzeczywistą obecność Chrystusa w chlebie i winie, euchary­stia jest dla katolików równie ważnym sakra­mentem jak chrzest, niektóre Kościoły prote­stanckie natomiast ucztę pańską rozumieją je­dynie symbolicznie.

Sakrament pokuty, który również Luter począt­kowo chciał zachować, łączy Chrystusową władzę odpuszczania grzechów (Mt 9,2; Mk 2,5; Łk 5,20) z przekazaniem jej w pełni aposto­łom (Mt 16,19 i 18,18; J 20,23) i Kościołowi jako spadkobiercy praw apostołów. Kościół w oso­bie kapłana jako przedstawiciela Chrystusa mo­że odpuścić grzechy (odpust) i nałożyć pokutę. Nadużycie prawa do odpustu doprowadziło do reformacji, która odmówiła kapłanom tej władzy. Ostatnie namaszczenie, którego pierwotnie do­konywano tylko w chwili śmierci, obecnie w ka­tolicyzmie rozszerzono na apostolstwo chorych, co w Kościele prawosławnym znane było od dawna. Katolicyzm posiada poza tym samo­dzielne sakramenty kapłaństwa i małżeństwa. Inne obrzędy poświęceń nie są uważane za sa­kramenty w pełnym znaczeniu tego słowa.

Mnisi chrześcijańscy (życie zakonne)

Zakony jako instytucja miały realizować wczesnochrześcijański ideał doskonałości, polega­jący na odtrącającej światowe życie miłości Bo­ga i bliźniego. Już wczesny Kościół uznawał ascetów i ascetki za szczególny stan, powołując się przy tym na św. Pawła, który w swoich li­stach pochwalał chrześcijańskie bezżeństwo. Od II i III wieku, zwłaszcza na obszarach Syrii i Palestyny, ściśle wiązano mistykę z ascezą. Wczesne zakony (cenobici, od gr. koinos = wspólnie) porzucały dekadenckie miejskie życie i poszukiwały samotności i ciszy na pustyni (klasztory pustynne), gdzie mnisi prowadzili ży­wot samotników w celach i jaskiniach (aż po słynnych „słupników”), choć również w pewnych formach wspólnoty. Pierwsi mnisi byli ludźmi świeckimi. Na Zachodzie powstawały klasztory innego rodzaju, ściśle zorganizowane (reguła), gromadzące duchownych. Patres („ojcowie”) byli wyświęconymi kapłanami, podczas gdy fratres („bracia”) zajmowali się rzemiosłem i „świeckimi” zadaniami.

Pierwszym twórcą zakonów zachodnich jest Be­nedykt z Nursji (480-547), który w 529 roku za­łożył klasztor benedyktynów na Monte Cassino. Wkrótce reguła benedyktyńska objęła inne zor­ganizowane wspólnoty klasztorne całej zachod­niej Europy. Maksyma benedyktynów „ora et labora” (módl się i pracuj!) miała znaczące zasłu­gi dla rozwoju gospodarki rolnej, szkolnictwa i nauki.

Ruch reformatorski klasztorów w Cluny i Gorze stał się w X i XI wieku motorem odnowy Kościo­ła. Przeciwko przybierającemu na sile zeświec­czeniu dawnych zakonów, które w średniowie­czu stały się miejscem, gdzie pobierały wiedzę młodsze dzieci z wielodzietnych szlacheckich domów, powstały zakony zreformowane. Na przełomie XI i XII wieku zakon cystersów zało­żony przez Bernarda z Clairvaux (1091-1153) wkrótce dorównał znaczeniem benedykty­nom. Na początku XIII wieku „bracia mniejsi” (franciszkanie), zgromadzenie powołane do życia przez Franciszka z Asyżu (1181-1226), wskrzesili chrześcijański ideał ubóstwa i pielę­gnacji chorych.

Do zakonów tych należeli także dominikanie, wspólnota utworzona przez Dominika Guzmana (1170-1221). Dominikanom powierzono walkę z heretykami, oni też objęli świętą Inkwizycję, stąd ludowa etymologia ich nazwy („canes do­mini” — psy pańskie). Od średniowiecza aż po okres Oświecenia klasztory w Europie były potężne i bogate, posiadały ogromne dobra ziemskie oraz monopol na wychowywanie i na­uczanie, stanowiąc rodzaj „Kościoła w Koście­le”. W okresie kontrreformacji ogromne znacze­nie osiągnął założony przez Ignacego Loyolę (1491-1556) zakon jezuitów, z którego pocho­dzili przede wszystkim udający się na Daleki Wschód misjonarze i polityczni doradcy katolic­kich władców.

Misja chrześcijańska

Misje i szerzenie chrześcijaństwa są najwyraźniejszą oznaką ogromnej witalności tej religii. Żadna inna nie umiała w sposób tak doskonały zorganizować działalności misyjnej i rozprze­strzenić się na wszystkich kontynentach. Nowy rozdział chrześcijaństwa rozpoczął się wraz z chrystianizacją odkrytego kontynentu amery­kańskiego po 1492 roku. Już wcześniej jednak działalność misyjna uzyskała nazwę „rekonkwisty” (odbicie), gdy Kościół wkroczył do walki z pozostałościami islamu na Półwyspie Iberyj­skim. Dotyczyło to zarówno gorliwości misyjnej, jak i stosowanych metod. Już apostoł Paweł prowadził działalność misyjną w Europie i Azji, głosząc mający wkrótce nastąpić powrót Chry­stusa i związany z tym „bliski czas” sądu. Po­czucie spełniania misji kazało wielu misjonarzom w różnych okresach działać bez lęku przed fi­zycznymi niedogodnościami i niebezpie­czeństwami oraz mimo zagrożenia męczeńską śmiercią. Kościół prawosławny najczęściej sta­rał się wtopić w zastane struktury i języki regio­nalne (świadczy o tym wielość form organizacyj­nych, przede wszystkim na Bliskim Wschodzie); Kościół zachodni działał w sposób bardziej ści­sły i scentralizowany. Rozpoczęta w XV wieku działalność misyjna obydwu głównych katolic­kich potęg morskich — Portugalii i Hiszpanii — ce­chowała się przemocą i europocentryzmem, protestanckie potęgi morskie — Anglia i Holandia — łączyły pracę misyjną z zapewnieniem sobie korzystnej pozycji gospodarczej. We wszystkich okresach intensywną działalność misyjną pro­wadziły zakony katolickie.

Odmienne od tych form misjonarstwa są dąże­nia do „misji wewnętrznej”, którą we wszystkich Kościołach — zwłaszcza protestanckich — można spotkać w formie ruchów przebudzenia i odno­wy. W obszarze Kościołów protestanckich tego rodzaju dążenia wychodziły przede wszystkim od grup pietystycznych (August Hermann Francke, hrabia Zinzendorf), które wzywały ludzi do „wewnętrznego nawrócenia”. Część mło­dych Kościołów i wiele kościelnych ruchów mło­dzieżowych i odnowicielskich (np. YMCA albo „Akcja Katolicka”) również podjęło te koncepcje.

Chrześcijaństwo do czasów Reformacji

Wczesnochrześcijański Kościół i Państwo Rzymskie

Apostołowie i pierwsi chrześcijanie pragnęli, by ich religia stała się powszechna jedynie na tere­nach zamieszkanych przez Żydów (był za tym zwłaszcza Jakub, a początkowo również Piotr), a zatem by pozostało ono żydowską sektą chrześcijańską. Paweł zaś widział przyszłość chrześcijaństwa w misji wśród gojów.

Wkrótce jednak obszerne przesłanie odnowicielskie NT stało się przyczyną odwrócenia się od Żydów. Miało to fatalne skutki dla stosunków pomiędzy obydwiema religiami, głównie wszak­że dla judaizmu. Ponieważ Żydzi nie chcieli uznać Chrystusa za Mesjasza, chrześcijanie za­rzucali im pogański upór. Udział Żydów w poj­maniu i śmierci Jezusa opisany w ewangeliach stał się pretekstem do przedstawiania ich jako „morderców Chrystusa”. Dzięki Pawłowi, a jesz­cze bardziej wczesnym Ojcom Kościoła, apolo­getom („obrońcom”), młode chrześcijaństwo duchowo przyłączyło się do świata hellenistycz­nego i nabrało cech uniwersalności, która głę­boko się w nim zakorzeniła. Zgodnie z prolo­giem ewangelii św. Jana, Chrystusa traktowano na równi z greckim Logos (Słowo) i uważano za rozum świata; szczególnie nauczyciele Kościoła wschodniego rozwinęli schrystianizowaną filozo­fię. Starożytne szkolnictwo zostało przejęte przez chrześcijaństwo.

Stosunek chrześcijaństwa do pogańskiego imperium rzymskiego ulegał największym zmia­nom. Z formami kultu państwowego chrześci­janie zapoznali się jeszcze w Judei, gdzie przez rzymską administrację traktowani byli jako jedna z żydowskich sekt. Zarówno dla chrześcijan, jak i dla Żydów nie do przyjęcia był rzymski kult cesarza, który po umocnieniu dynastii dziedzicz­nych lub adopcyjnych prowadził do oddawania mu boskiej czci. Chrześcijanie traktowali ten kult jak formę bałwochwalstwa, chociaż stówa Jezu­sa w odniesieniu do świeckich autorytetów nie były jednoznaczne. l tak okresy niechętnego tole­rowania następowały po okresach ciężkiego prześladowania chrześcijan, szczególnie za pa­nowania cesarzy: Nerona (54-68), Septimusa Se­wera (193-211), Maksiminusa Traka (235-238), Decjusza (249-251) i Dioklecjana (285-305). W tych czasach rosła liczba męczenników, któ­rych śmierć wzmacniała wiarę i jej wyznawców. Jednocześnie chrześcijaństwo chłonęło rzymski światopogląd. Doprowadziło to do silniejszego prawnego uregulowania religii: wiele elementów światopoglądu, kultu i konstrukcji Kościoła ma źródło w pogańskim Rzymie.

Cesarz Konstantyn (306-337, od 324 jedyno­władca) jako pierwszy uznał religię chrześcijań­ską i w 313 roku wydał edykt mediolański, który gwarantował chrześcijanom swobodę wyzna­wania religii i uznanie jej przez państwo. Chrze­ścijańska legenda mówi, że to dzięki Chrystuso­wi Konstantyn zwyciężył współrządzącego Maksencjusza w roku 312. Wiadomo jednak, że tak zwana „darowizna Konstantyna”, na której pa­pieże oparli później swoje roszczenia do świec­kiej władzy nad środkowymi Włochami (Pań­stwo Kościelne), jest fałszerstwem. Za panowa­nia cesarza Teodozjusza (379-395) chrześcijań­stwo w 392 roku stało się religią państwową. Przeforsowano też zakaz wyznawania jakichkol­wiek pogańskich kultów. Późniejsi chrześcijań­scy cesarze zachodniorzymscy okazywali się zwykle słabi politycznie, ale silnie ingerowali w sprawy młodego państwa kościelnego.

Kościół wschodni i Bizancjum

Od czasu podziału cesarstwa rzymskiego w IV wieku, a definitywnie po upadku zachod­niego cesarstwa rzymskiego (476), znaczenia i potęgi nabrało cesarstwo wschodniorzymskie. Bizancjum jako „drugi Rzym” przeżywało kultu­ralny rozkwit, a znajdujący się pod opieką cesa­rza patriarcha Konstantynopola jako duchowy zwierzchnik Kościoła grecko-ortodoksyjnego około 500 roku zyskał rangę równą papieżowi w Rzymie.

Również Rzym i Kościół zachodni popadały w coraz większą zależność od Bizancjum. Dzię­ki pełnemu przepychu bizantyjskiemu cezaropapizmowi, którego formy kultu weszły też do Ko­ścioła prawosławnego, Kościół wschodni był sil­niejszy od rzymskiego, działającego w otoczeniu ariańskich plemion Germanów. Kościół wschod­ni rozszerzał się na całym obszarze zajmowa­nym przez Słowian, włącznie z Rusią. Teologicz­nie od rzymskiego różnił się przede wszystkim tym, że silniej podkreślał odrębność osób boskich.

Za panowania cesarza Justyniana (527-565) ce­sarstwo bizantyjskie znajdowało się u szczytu potęgi, ale już od VII wieku zaczęło tracić na rzecz szybko postępującego islamu najpierw tereny na Bliskim Wschodzie, wkrótce też na własnym terytorium. Zagrożenie to trwało z róż­nym natężeniem aż do upadku cesarstwa w 1453 roku. Niezliczona ilość świętych i ich bogate przedstawienia na obrazach, ikonach i relikwiarzach spowodowały toczące się w ob­rębie Kościoła wschodniego między rokiem 726 a 843 często krwawe zatargi (ikonoklazm) o zgodność z prawem takich form czci, jak ob­razy (zarzut bałwochwalstwa). W spory te uwi­kłany był zarówno Kościół, jak cesarz, co we­wnętrznie osłabiało państwo.

Dogmatyczne konflikty i problem prymatu pa­pieża rzymskiego nad całym Kościołem dopro­wadziły do coraz silniejszego podziału między Kościołem wschodnim i zachodnim. Jego kulmi­nacją była schizma w roku 1054 — rozdział obydwu Kościołów po wzajemnej ekskomunice i klątwie. Po zdobyciu Konstantynopola w 1453 roku grecki Kościół ortodoksyjny egzy­stował, tolerując władzę Osmanów, podczas gdy rosyjski Kościół prawosławny z Moskwą ja­ko „trzecim Rzymem” uważał się za spadkobier­cę i kontynuatora dawnego Kościoła wschod­niego i odgrywał znaczącą rolę w duchowym życiu Wschodniej Europy i Eurazji. Carat przejął pewne aspekty bizantyjskiego cezaropapizmu i form Kościoła państwowego.

Kościół zachodni w średniowieczu i papiestwo

Kościół zachodni po stłumieniu arianizmu i na­wróceniu zachodnioeuropejskich ludów germań­skich na wiarę rzymskokatolicką w V i VI wieku wszedł w fazę rozkwitu. Dzięki wcześniejszej chrystianizacji Irlandii i częściowo Szkocji po­wstały tam znaczące wspólnoty klasztorne, przyczółki systematycznej chrystianizacji za­chodniej, środkowej i północnej Europy. Anglo­saski mnich Winfried (ok. 673-754) pod imie­niem Bonifacego udał się na początku VIII wieku w celach misyjnych na tereny Francji i zginął męczeńską śmiercią we Fryzji.

W odpowiedzi na rosnące wpływy cesarstwa wschodniego i Konstantynopola papież jako bi­skup Rzymu, powołując się na słowa Jezusa o Piotrze jako „opoce”, na której ma zostać zbu­dowany Kościół (Mt 16,18), rościł sobie prawo do prymatu w całym Kościele. Wraz z politycz­nym osłabieniem cesarstwa bizantyjskiego Rzym stawał się coraz bardziej samodzielny. Papież Gelazjusz l (492-496) wprowadził naukę o niezależności od władzy duchowej i świeckiej, przy przewadze władzy duchowej („Nauka o dwóch mieczach [władzach]”), którą papież Grzegorz Wielki (590-604) rozbudował do nauki o prymacie papieży rzymskich.

Od VIII wieku Rzym dążył do politycznego osła­bienia Bizancjum i szukał wpływów w rosnącej w siłę Francji pod panowaniem Karolingów. Ko­ronacja Karola Wielkiego na cesarza przez pa­pieża w Rzymie w czasie Bożego Narodzenia roku 800 uczyniła władcę Francji, a później cesarza niemieckiego, tarczą ochronną Kościoła. Od czasu, gdy rzymskie papiestwo w połowie IX wieku — tzw. „ciemnego stulecia” — popadło w chaos rywalizujących ze sobą rzymskich frak­cji szlacheckich, niemieccy cesarze z dynastii ottońskiej i frankońskiej od połowy X wieku po­dejmowali próby poważnych reform, jednocze­śnie całkowicie uzależniając Kościół od władzy świeckiej. Dzięki temu nowemu porządkowi za­chodnie chrześcijaństwo mogło odnosić ogrom­ne sukcesy w chrystianizacji Wschodniej Europy i Skandynawii.

Przeciwko zależności od władzy świeckiej prote­stowały wewnątrzkościelne ruchy reformatorskie z klasztorów w Cluny i Gorze. Mnich Hildebrand jako papież Grzegorz VII (1073-1085) występo­wał przeciwko inwestyturze świeckich wewnątrz Kościoła (obsadzanie urzędów kościelnych oso­bami świeckimi) i symonii (sprzedaży urzędów). W roku 1077 zmusił cesarza Henryka IV do słyn­nej wędrówki pokutnej do Canossy. Dzięki wy­prawom krzyżowym (od końca XI do XIII wieku) papiestwo odzyskało wpływy i bogactwo. Sto­sunki między papieżem i cesarzem zakłócał, szczególnie od XI wieku, tzw. „spór o inwestytu­rę”. Chodziło tu o prawo obsadzania (inwestytu­ry) biskupstw. Spór rozwinął się aż do otwartej walki. Za panowania Staufów (XII/XIII wiek), któ­rzy zdobyli również Sycylię i południowe Włochy, spór osiągnął punkt kulminacyjny. Jednocześnie w średniowieczu nastąpił rozkwit zachodnich klasztorów i filozofii scholastycznej, powstawały uniwersytety i klasztorne ośrodki intelektualne, a kościelna sztuka okresu romańskiego i gotyc­kiego wydała mistrzowskie dzieła.

Za czasów Innocentego III (1198-1216) i jego bezpośrednich następców papiestwo jako insty­tucja znajdowało się w apogeum potęgi: papież był duchowym, politycznym i ustawodawczym zwierzchnikiem całego kręgu kulturowego i sam siebie nazywał dumnie „głową całego chrześci­jaństwa” (caput christianitatis). Bonifacy VIII (1294-1303) w swojej bulli Unam Sanctam, ogłosił posłuszeństwo papieżowi we wszystkich kwestiach, włącznie ze świeckimi pretensjami papieskiej władzy, za konieczne do zbawienia. Była to ostatnia i nieudana próba ustanowienia centralnej instancji duchowej w świecie zmierza­jącym w różnych kierunkach.

Upadek nastąpił szybko: najpierw papieże w la­tach 1305-1377 przenieśli się do Awinionu, pod zwierzchnictwo francuskiego króla. Wkrót­ce nastąpiła „wielka schizma zachodnia” (1378-1415/17). W tym czasie trzech papieży przez pewien czas jednocześnie rezydowało w Rzy­mie, Awinionie i Pizie. Sobór w Konstancji (1414-1417) zakończy) ten stan rzeczy. W okre­sie renesansu papiestwo odzyskało wprawdzie swoją pozycję, ale uwikłało się w całkowite ze­świecczenie, polityczne intrygi i rozpustę. Zapa­nowały nieograniczona symonia i nepotyzm (ob­sadzanie urzędów krewnymi). Po utworzeniu włoskich księstw papieże mieli na uwadze głów­nie swoje rodziny, przy czym pontyfikaty Alek­sandra VI Borgii (1492-1503) i Leona X Medyceusza (1513-1521) uważa się za szczytowy punkt zeświecczenia. Jednak właśnie ci książęta Ko­ścioła roztoczyli nieznany dotychczas mecenat nad sztuką, z którego korzyści czerpali prawie wszyscy genialni artyści Renesansu.

Reformacja

Duchowy przełom

Odczuwalny u schyłku XV wieku w całej Europie przełom renesansowy, rozkwit humanizmu, wi­doczny był szczególnie w Kościele. Wielkim re­formatorom, mimo różnic między nimi, zależało przede wszystkim na zbawieniu duszy człowieka i dobru nauki chrześcijańskiej, co wyrażało się w ostrym sprzeciwie wobec zeświecczenia, nie­udolności, luksusu i nadużywania urzędów w Kościele. Wiara stała się znów bardziej „oso­bista”, ludzkich grzechów nie powinny odpusz­czać pieniądze i daniny, a pierwotne posłanie Pisma Świętego miało zostać oczyszczone ze wszystkich późniejszych doraźnych zmian. We­dług reformatorów, wprowadzone później rytu­ały, kulty, praktyki i dogmaty zaciemniały tylko sens pierwotnego posłannictwa. Wynikający z nauki wielkich reformatorów protestantyzm (z łac. protestare = publicznie wyznawać, świadczyć) apelował do jedynego autorytetu — Biblii, do wolności sumienia poszczególnych lu­dzi, do wewnętrznego nawrócenia i wiary, która nie dba o kult świętych, misteria i relikwie. Wy­stąpienie reformatorów spowodowane było jaw­nymi nadużyciami Kościoła i wzywało do po­wrotu do wzorców. Angielski reformator John Wiklef (ok. 1320-1384) już w połowie XIV wieku występował przeciwko finansowym żądaniom kurii rzymskiej i żądał, aby Kościół powrócił do „apostolskiego ubóstwa”. Praski teolog i kazno­dzieja Jan Hus (ok. 1370-1415) krytykował ze­świecczenie i chciwość Kościoła i objaśniał wiernym potrzebę wiary, za co wyrokiem soboru w Konstancji — mimo obietnicy, że odejdzie wol­ny — został spalony jako heretyk. Ten sam los spotkał również występującego we Florencji przeciwko papieżowi Borgii i sprzedajnym rzą­dom Medyceuszy mnicha dominikańskiego Girolamo Savonarolę (1452-1498), który swoje niewygodne nauki łączył z politycznym mesjanizmem. Dopiero wielkim reformatorom XVI wieku udało się osiągnąć trwały sukces.

Marcin Luter

Gdy Marcin Luter (1483-1546), mnich z zakonu augustianów w Erfurcie i od 1512 profesor nauk biblijnych w Wittenberdze, w roku 1517 opubliko­wał 95 tez przeciwko rzymskiemu handlowi od­pustami (zgodnie z legendą przybił je na drzwiach zamku w Wittenberdze), zapoczątkował tym sa­mym ruch, który prześcignął jego zamiary. To, co papież Leon X w Rzymie pogardliwie nazwał „mnisimi zwadami”, rozwinęło się wkrótce w sze­roki ruch reformatorski, tym bardziej że Luter bro­nił, systematyzował i rozszerzał swoje tezy w róż­nych pismach. W 1520 roku spalił papieską bullę, grożącą mu ekskomuniką, czym przypieczętował zerwanie z Rzymem.

Zredukował kościelne sakramenty do dwóch, chrztu i uczty pańskiej, przejawiał głęboką i we­wnętrzną ufność w łaskę Boga i silną świado­mość grzeszności człowieka. Z biegiem lat Lu­ter stawał się coraz bardziej niecierpliwy i agre­sywny; papiestwo wydawało mu się w końcu rządami antychrystów; zionął równiez antysemityzmem. Jego porywające i czę­sto dosadne mowy wzywały do czynnej reformy Kościoła. Wkrótce Lutra poparli różni niemieccy książęta i wzięli go pod swoją opiekę, szczegól­nie arcyksiążę saski i graf heski. Pod ich ochro­ną Luter w 1521 roku mógł się spokojnie poja­wić na zjeździe w Wormacji przed cesarzem i wysłannikami Rzymu.

Próba pojednania nie powiodła się, Luter obsta­wał przy swoich tezach. W następnych latach konflikt przybrał na sile; na zjeździe w Augsburgu w 1530 roku zwolennicy Lutra (on sam był nieobecny) zradykalizowali jego tezy i rozpoczęli proces podziału wiary w Niemczech. Wznawia­ne co pewien czas rozmowy o religii przynosiły pojednanie w równie niewielkim stopniu, jak wojna (1546/47) pomiędzy katolicką armią cesa­rza a protestanckimi książętami niemieckimi. W augsburskim pokoju religijnym z 1555 roku wynegocjowano chwiejną równowagę między katolikami i protestantami w państwie. Kru­chość tej umowy szczególnie wyraźnie ujawniła wojna trzydziestoletnia (1618-1648). Luteranizm odnosił wielkie sukcesy na północy Europy. W Szwecji król Gustaw l Waza w 1527 ro­ku wprowadził reformację według zasad Lut­ra, w 1536 roku w jego ślady poszedł król Christian III w Danii, Norwegii i Szlezwiku-Holsztynie.

Ulrich Zwingli

Ulrich Zwingli (1484-1531) był od 1519 roku duszpasterzem w katedrze w Zurychu. Jego krytyka papiestwa miała wiele wspólnego z po­glądami Lutra, był jednak bardziej związany z humanizmem i spirytualizmem, co czyni jego naukę bliższą nauce baptystów. Od 1523/24 ro­ku Zwingli wygłaszał kazania w duchu reforma­torskim, wprowadził luterańską ucztę pańską i opowiedział się wraz ze swoimi wyznawcami za powtórnym chrztem (dorosłych), przeciwko czemu występowała rada miasta i katolickie władze Zurychu. Szwajcarskie kantony podzieliły się wewnętrznie za sprawą reformy Zwinglego, który w 1529 roku wystąpił zarówno przeciwko katolickiej interpretacji przemiany chleba i wina w ciało Chrystusa (transsubstancjacji), jak i przeciwko luterańskiej nauce o rzeczywistej obecności Pana w Wieczerzy (realnej obecno­ści). Dla Zwinglego Wieczerza Pańska była tylko symbolem upamiętniającym Ostatnią Wieczerzę. Następnie Zwingli — jak później Kalwin — wystę­pował przeciwko odszczepieńcom wśród wła­snych wyznawców. W październiku 1531 roku zginął w bitwie pod Kappel w walce ze sprzy­mierzonymi katolikami.

Jan Kalwin

Jan Kalwin (Jean Calvin, 1509-1564) był najmłodszym i pod wieloma względami najbar­dziej radykalnym, a w swoim działaniu najsku­teczniejszym z wielkich reformatorów. Pochodził z rodziny duchownych, która żyła w napiętych stosunkach z Kościołem, otrzymał wykształ­cenie we Francji, później jednak musiał uciekać do Bazylei, gdzie zetknął się z reformacją. W 1536 roku został miejskim duszpasterzem w Genewie i już w 1537 roku zaprojektował reformatorski porządek gminy, którego chciał rygorystycznie przestrzegać. Zmuszony do ucieczki, w 1541 roku triumfalnie wrócił do Ge­newy i podniósł tam porządek swojego Kościoła do rangi ustawy.

Kalwin wraz ze zwolennikami zbudował w Gene­wie ściśle zorganizowane „królestwo Boże” i w 1559 roku stworzył wyższą szkołę teologicz­ną, z której nauczał na całą Europę. Był nietolerancyjny i rygorystyczny; aby utrzymać porządek własnej gminy, nie cofał się przed banicją i pale­niem na stosie swoich oponentów. W wizjonerskim poczuciu misji bronił „mor­du na tyranach”, skierowanego przeciwko nies­prawiedliwej i niechrześcijańskiej zwierzchności (prawo do oporu) i zradykalizował naukę dotych­czasowych reformatorów. Kalwin głosił powo­łanie przez Boga w wierze w Niego. Dob­re po chrześcijańsku i pełne sukcesów życie ziemskie było dla niego oznaką łaski Boga. Z naciskiem wierzył w „podwójną predestynację”, a zatem w absolutne przeznaczenie jed­nych ludzi do błogosławieństwa, innych do wiecznego potępienia. Jego surowość i powa­ga odcisnęły piętno na całej nauce kalwinizmu. Wyobrażenia Kalwina o życiu, które podoba się Bogu, określają w dużej mierze protestan­cki etos pracy i poglądy nowożytnej Europy z jej postawą „świeckiej ascezy” (Max Weber). Nowa nauka — mimo krwawych prześladowań — odnotowała sukcesy przede wszystkim we Francji, gdzie kalwińscy hugenoci („sprzysiężeni”) wkrótce stali się znaczącą siłą, do której przyłączyła się również część szlachty. Posiadali oni w osobie admirała Coligny, zręcznego przy­wódcę, dopóki nie doszło do masakry w noc św. Bartłomieja w 1572 roku. Francja pozostała katolicka, ale hugenota król Henryk IV zapewnił protestantom edyktem nantejskim (1598) wol­ność religijną; edykt tolerancji został w 1685 ro­ku zawieszony przez Ludwika XIV, a hugenotów wypędzono z Francji.

Duże sukcesy odnotował kalwinizm także w Ho­landii, gdzie stał się intelektualnym motorem ni­derlandzkiej walki o niepodległość przeciwko hiszpańskiej zwierzchności. W 1571 roku kalwi­nizm został w północnej Holandii uznany za reli­gię państwową i stamtąd dotarł także do Nad­renii. Niektóre niemieckie arcyksięstwa, takie jak Palatynat i Brandenburgia z Prusami, stały się — przynajmniej na jakiś czas — kalwińskie. W Szkocji John Knox (1513-1572) przeprowadził według zasad kalwinizmu reformację, która objęta swoim zasięgiem również Anglię. Dzięki morskiej potędze Wielkiej Brytanii i Holandii idee kalwi­nizmu dotarły także do kolonii i Nowego Świata.

Inne ruchy reformatorskie

W okresie reformacji również angielski król Henryk VIII (1509-1547) po sporach, które za­ogniło nieprzyznanie mu przez papieża zezwole­nia na rozwód, ogłosił niezależność od Rzymu. W 1534 roku, po rozwiązaniu klasztorów, zało­żył on anglikański Kościół państwowy pod zwierzchnictwem królewskim, który w wielu kwestiach przyjął pozycję pośrednią między Ko­ściołem katolickim a protestanckim (anglikanizm). W 1539 roku król kazał ogłosić sześć zre­formowanych artykułów wiary, które zawierały m.in. negację katolickiej nauki o transsubstancjacji. W roku 1553 ustalono 42 artykuły wiary, a w 1559 roku „akt supremacji i ujednolicenia”. W okresie panowania Edwarda VI (1547-1553) i po przejściowej próbie ponownej katolicyzacji, ostatecznie za czasów Elżbiety l (1558-1603) dokonała się definitywna protestantyzacja Anglii. Do nurtu reformacji należało również wiele radykalnych nurtów, z których wszystkie były zwalczane i w efekcie zostały pokonane zarów­no przez stronę katolicką, jak i umiarkowanie protestancką. Od około 1520 roku wybuchały przede wszystkim w południowo-zachodnich Niemczech powstania chłopskie, do których po części przyłączało się rycerstwo. Przywódcę swego silnie nacechowanego religijnie i mesjańsko protestu, oprócz tzw. „fanatyków” albo „wi­zjonerów”, znalazły od 1521 roku w osobie

rewolucyjnego kaznodziei z Zwickau, Tomasza Müntzera (1489/90-1525), który w 1524 roku próbował w Mühlhausen założyć chiliastyczne „królestwo Boże” i opowiadał się za usunięciem siłą niechrześcijańskiej zwierzchności książąt. Po początkowych sukcesach wojska chłopskie zostały w 1525 roku pokonane i rozbite w bit­wie pod Frankenhausen, Müntzer zaś w okrutny sposób stracony. Wolnościowe dążenia chło­pów krwawo stłumiono, do czego wzywał wła­dze przede wszystkim Marcin Luter. Pod wpływem działającego w Amsterdamie i Strasburgu wizjonera i baptysty Melchiora Hofmanna (przed 1500-1543, zmarł w więzieniu) oraz kapłana z Münster, Bernharda Rothmanna (ok. 1495-1535) baptyści, po wypędzeniu w 1534/35 roku biskupa z Münster, stworzyli nowe „królestwo Syjonu”, do którego przyłączy­ła się też część reformatorsko nastawionego mieszczaństwa. Holenderski przywódca bapty­stów Jan Matthys (zginął w 1534), a po nim wizjoner Johann Bockelson z Lejdy byli ducho­wymi przywódcami państwa baptystów i zbudo­wali rygorystycznymi metodami i przemocą „królestwo Boże” na ziemi. Próba ta została w 1535 roku krwawo stłumiona, a jej przywódcy skazani na tortury i śmierć; ich ciała powieszono dla przestrogi w żelaznych klatkach na kościele św. Lamberta. Pozostali zwolennicy baptystów jako mennonici zbiegli do Holandii.

Katolicka kontrreformacja

W łonie katolickim sukcesy reformacji w połowie XVI wieku zapoczątkowały wewnątrzkościelny ruch reformatorski, znany pod nazwą kontrrefor­macji. Punktem wyjścia dla tego ruchu był obra­dujący w latach 1545-1563, z przerwami, sobór trydencki, który zlikwidował szereg kościelnych nadużyć i nadał Kościołowi katolickiemu odno­wioną postać. Kształt sakramentów, celibat kapłanów, reguły zakonów i misji oraz „kate­chizm rzymski” (1566) zostały zdefiniowane na nowo, a kościelne duszpasterstwo zyskało do dziś obowiązujące zasady.

Motorem kontrreformacji był założony w 1540 ro­ku przez Ignacego Loyolę zakon jezuitów, które­mu powierzono obowiązek dbania o katolickie uniwersytety i szkoły oraz działalność misyjną. W trakcie ściśle zorganizowanej kontrreformacji dochodziło jednak do prześladowania kacerzy, krępowania poglądów wiernych, okrutnych działań inkwizycji i polowań na czarownice. Zabo­bony, oznaka duchowej niepewności, szerzyły się w Europie Środkowej w pierwszej połowie XVII wieku, a nieco później nawet w protestancko nastawionej Ameryce Północnej. Prowadziło to, podobnie jak pyszny triumf Kościoła w okre­sie baroku, do krytyki religii w epoce rozpoczy­nającego się Oświecenia.

Chrześcijaństwo od oświecenia do dziś

Oświecenie i krytyka religii

Żadna inna religia nie święciła triumfu porówny­walnego z chrześcijaństwem, żadnej też za­chodnie Oświecenie i krytyka religii nie stawiała tak dalece pod znakiem zapytania. Protestanc­kie chrześcijaństwo było przywiązane do zasady rządzącego („cuius regio, eius religio” = „czyj kraj, tego religia”) i tym samym w najwyższym stopniu zależne od władzy politycznej. Dlatego na przykład księstwo Palatynatu w ciągu 75 lat (pomiędzy 1508 a 1583) sześć razy zmieniało państwowe wyznanie, wraz z każdym nowym arcyksięciem. Również w Kościele katolickim państwowy absolutyzm i zasada narodowej su­werenności prowadziły do prób „nacjonalizacji” religii i podporządkowania jej aktualnej władzy państwowej. Świadczą o tym XVIII-wieczne ru­chy gallikanizmu, jansenizmu i episkopalizmu we Francji i Niemczech.

Nowy duch Oświecenia uczył przede wszystkim „religii naturalnej” lub „naturalnego chrześcijań­stwa” jako wewnętrznej, podyktowanej rozu­mem zasady moralnej w człowieku. Nie uznawał ponadnaturalnego objawienia, wiary w życie po­zagrobowe i kościelnej instytucjonalizacji. Za ty­mi zasadami opowiadali się tak wielcy filozofo­wie, jak John Locke w Anglii, Leibniz, Thomasius i Wolff oraz Immanuel Kant w Niemczech. Za sprawą Jeana-Jacques’a Rousseau filozofia oświecenia wywarła silny wpływ na rewolucję francuską.

„Oświecony absolutyzm” Fryderyka Wielkiego w Prusach czy Józefa II w Austrii odznaczał się daleko idącą obojętnością wyznaniową i rady­kalnie ingerował w sprawy kościelne, ograni­czając ceremonialność i podporządkowując reli­gię zasadom państwowego rozsądku i dobroby­tu. Władza Kościoła katolickiego została znacz­nie ograniczona, szczególnie przez austriacki „józefinizm”: cesarz Józef II (1765-90) autorytarnie obsadzał biskupstwa swoimi zwolenni­kami i rozwiązał zakonne szkoły, powołując świeckie instytucje wychowawcze. Rewolucja we Francji (1789-1794) radykalnie zwróciła się przeciwko dawnym przywilejom sta­nu duchownego, którego przedstawiciele od 1790 roku musieli składać przysięgę na wierność konstytucji obywatelskiej albo emigrować. Dobra kościelne zostały znacjonalizowane, a religia ograniczona do rozwoju „szlachetnych pobudek w człowieku”. Szczególnie Maksymilian Robespierre forsował „kult rozumu” i wiarę w kiero­waną rozsądkiem „najwyższą istotę” (na wzór Rousseau). Po rewolucji przede wszystkim Napoleon Bonaparte podporządkował Kościół cywilnemu wymiarowi sprawiedliwości i spowo­dował rozdział państwa od Kościoła — między in­nymi poprzez internowanie papieża i jego kardy­nałów.

Daleko idąca sekularyzacja (w Niemczech w 1803 roku, zgodnie z postanowieniem Sta­nów Rzeszy, nastąpiła likwidacja świeckiej wła­dzy Kościoła) całkowicie zmieniła religijne sto­sunki w Europie na początku XIX wieku. Ko­ściół, a w końcu i religia chrześcijańska, bez­powrotnie utraciły swój duchowy i intelektualny monopol; suwerenność (również intelektualna) państw narodowych zwyciężyła kościelne pre­tensje do uniwersalizmu.

Oprócz ograniczenia zewnętrznej i politycznej władzy, w wyniku Oświecenia chrześcijaństwo doświadczyło, szczególnie w XIX wieku, radykal­nej krytyki religii, która wstrząsnęła nie tylko Ko­ściołem, ale też podstawami chrześcijańskiej wiary. „Duchowa sekularyzacja” i przybierające na sile „odczarowywanie świata” w wyniku gwał­townego rozwoju nauk przyrodniczych, techniki i ekonomii coraz częściej uznawało tradycyjne chrześcijaństwo za ograniczenie intelektualnej wolności i postępu nauk eksperymentalnych.

Przede wszystkim różne kierunki naukowego materializmu, które chciały wyzwolić człowieka z jego tradycyjnych i religijnych ograniczeń, stworzyć swobodę osiągnięć naukowo-technicznych, zwracały się przeciwko zrębom chrze­ścijańskiego światopoglądu. August Comte (1798-1857), twórca naukowego pozytywizmu, przyjął założenie „prawa trzech etapów” ludzkie­go myślenia, zgodnie z którym postęp inte­lektualny dokonuje się od światopoglądu teologiczno-religijnego, poprzez filozoficzny, do pozytywistycznego (empirycznego), który w końcu całkowicie neguje istnienie religii. Biologizm i nauka o ewolucji Karola Darwina (1809-1882) oraz jego następców wstrząsnęły wiarą w biblijną historię stworzenia i podobieństwo człowieka do Boga.

Ludwig Feuerbach (1804-1872) w swoich dą­żeniach do radykalnego antropocentryzmu podjął szeroką krytykę religii, w szczególności chrześci­jaństwa, w której przedstawiał religię jako oddale­nie się człowieka od samego siebie (teza projek­cji), przeszkodę w ludzkim dążeniu do doskona­lenia się. Karol Marks (1818-1883) i Fryderyk En­gels (1820-1895) przenieśli krytykę Feuerbacha na podstawy ekonomiczne i społeczno-polityczne. Religia z jej nauką o życiu pozagrobowym ha­mowała polityczną walkę człowieka o poprawę swoich społecznych i materialnych warunków ży­cia („religia jako opium dla ludu”).

Szczególnie agresywna i wytrwała była krytyka chrześcijaństwa praktykowana przez Fryderyka Nietzschego (1844-1900), który rozwijając scep­tycyzm Artura Schopenhauera w stosunku do chrześcijaństwa, zarzucał tej religii stworzenie „moralności niewolników”, promowanie słabości i przeciętności w przeciwieństwie do swobodne­go rozwoju silnych i twórczych jednostek. Z podobnych przesłanek filozoficznych wy­rosła też podjęta przez Ryszarda Wagnera (1813-1883) próba ożywienia germańskiego neopogaństwa w sztuce. Søren Kierkegaard (1813-1855), wewnętrzny odnowiciel prote­stanckiego chrześcijaństwa, swoim podkreśla­niem osamotnienia jednostki i jej postępowania oraz krytyką czysto zewnętrznych form chrze­ścijaństwa kościelnego zapoczątkował krytycz­nie nastawiony do religii kierunek filozoficzny: „filozofię egzystencji” (egzystencjalizm). Szcze­gólny wpływ, który rozwinął się stopniowo do­piero później, miała na stosunek do religii nauka Zygmunta Freuda (1856-1939): w dążeniu do objaśnienia człowiekowi pewnych wewnętrz­nych zahamowań psychoanaliza badała religijne obrazy „super-ego” (sumienia) jako prowokujące chorobę wyobrażenia moralne, które można odnieść np. do groźnych i budzących lęk wy­obrażeń ojca.

Kościoły w XIX i XX wieku

Chrześcijańskie Kościoły, które po kongresie wiedeńskim w 1815 roku próbowały odtworzyć swoje dawne struktury w zmienionych warun­kach, stanęły początkowo bezradnie wobec wy­zwań XIX wieku — rewolucyjnych osiągnięć tech­niki i nauk przyrodniczych, świeckiej wiary w po­stęp, ruchów demokratycznych, liberalizmu, a następnie socjalizmu.

Kościoły protestanckie prowadziły w XIX wieku dyskusję o konserwatywnym albo liberalnym chrześcijaństwie, przy czym teologia liberalna poszukiwała punktów stycznych z naukowym ra­cjonalizmem, co było widoczne szczególnie po 1848 roku. Znaczącą duchowo postacią byt Fry­deryk Schleiermacher (1768-1834), wybitny od­nowiciel protestanckiej teologii. Konserwatywny protestantyzm, zwłaszcza w Prusach, a tym sa­mym po 1871 roku w całym państwie niemiec­kim, był podporą Kościoła państwowego w okresie późnego absolutyzmu. Prusy wymusiły w 1817 roku połączenie się Kościołów prote­stanckich w jedną unię („Kościół ewangelicko-chrześcijański”); za ich przykładem poszła więk­szość innych niemieckich księstw. W tym sa­mym czasie co Kościół katolicki, w drugiej poło­wie XIX wieku, również protestantyzm zaczął się zajmować problemami społecznymi.

Znacznie bardziej skomplikowane okazały się stosunki w Kościele katolickim. Po 1815 roku tron papieski stał się ostoją reakcyjnych tenden­cji, szczególnie w okresach pontyfikatów papie­ży: Leona XII (1823-1829), Grzegorza XVI (1831-1846) i Piusa IX (1846-1878). Rzym, po­cząwszy od lat trzydziestych XIX wieku, zwalczał teologów i profesorów uniwersyteckich o otwar­tych umysłach we wszystkich krajach europej­skich. Upór Rzymu w kwestii regulacji prawa o małżeństwach mieszanych sprowokował „koloński spór o małżeństwa mieszane” (1837-1841), który mocno zaciążył na stosunkach ko­ścielnych w Niemczech i wszystkich innych kra­jach, gdzie wyznawano różne religie.

Bezkompromisowo wprowadzany centralizm Rzymu, który w „syllabusie” z 1864 roku wymie­nił 80 „pomyłek współczesności”, zaliczając do nich głównie liberalizm i demokrację, stworzenie groźnego papieskiego indeksu ksiąg (lista ksią­żek zakazanych katolikom), a przede wszystkim sporny dogmat o „nieomylności papieża” z 1870 roku, uwikłały narodowe Kościoły kato­lickie w poważne konflikty.

Walka o szkolnictwo i kulturę została przegrana w Belgii i Francji, poza tym stosunek papiestwa do Francji był mocno obciążony faktem, że Ko­ściół katolicki po 1871 roku długo nie mógł się przemóc, by uznać republikę. Wiele współcze­snych nurtów, bez prób różnicowania, oceniano jako amerykanizmy, co nie poprawiało i tak sceptycznie ocenianego położenia Kościoła ka­tolickiego w Stanach Zjednoczonych. We Włoszech stosunki pomiędzy papieżem a władzą świecką przerodziły się w otwartą wro­gość po zjednoczeniu Włoch przez Garibaldie­go. Doprowadziło to w 1870 roku do anektowa­nia Państwa Kościelnego. Papież nazwał siebie „więźniem Watykanu”. We wszystkich krajach katolickich (Włochy, Hiszpania, Portugalia) de­mokratyczne i liberalne ruchy nosiły wyraźnie antyklerykalne cechy.

W państwie niemieckim Bismarck, który chciał osiągnąć daleko idące „odpolitycznienie” Kościoła katolickiego, podporządkowaniem wszystkich szkół państwowemu nadzorowi w 1871 roku rozpoczął tzw. „walkę o kulturę”. Wielu katolickich biskupów uwięziono albo zmu­szono do emigracji, liczne biskupstwa całymi la­tami pozostawały nie obsadzone. Dopiero za pontyfikatu mądrego papieża Leona XIII (1878-1903) w latach osiemdziesiątych i dziewięć­dziesiątych XIX wieku stosunki w Niemczech, Francji i Włoszech powoli się unormowały. Za pontyfikatu Leona XIII (encyklika Rerum novarum, 1891) Kościół katolicki zaczął przesuwać naukę społeczną w kierunku klas uciśnionych. W okresie pontyfikatu jego następcy Piusa X (1903-1914) walka z nowoczesnością uzyskała nowy wymiar poprzez „sprzysiężenie antymodernistyczne” z 1910 roku, zgodnie z którym wszyscy duchowni katoliccy musieli przyrzec odrzucenie wszelkich nowoczesnych tendencji. Duch podejrzliwego antymodernizmu przeważał w zasadzie aż do końca pontyfikatu Piusa XII (1939-1958).

Rosyjski Kościół prawosławny po rewolucji bol­szewickiej 1917 roku przeżywał fazę ciężkich i krwawych prześladowań. Dzięki nawiązaniu do tradycyjnej filozofii związku Kościoła z pań­stwem w dużej mierze udało się radzieckiemu przywództwu stopniowo podporządkować Kościół i skłonić go do współpracy z państwem. Mimo to socjalizm w rozumieniu bolszewickim czy stalinowskim pozostał ruchem antyreligijnym i antykościelnym, na czym ucierpiały po 1945 roku również zachodnie kościoły wschod­niej Europy (w Polsce, Czechosłowacji, na Wę­grzech, w Rumunii, Bułgarii, Jugosławii). Faza prześladowania (szczególnie silna pod koniec lat czterdziestych i na początku pięćdziesiątych) zmieniła się w politykę społecznego ochło­dzenia albo włączania w nurt państwowego socjalizmu. W Europie Środkowej zarówno kato­licki, jak i protestancki Kościół odniósł się z rezerwą i niejednoznacznie do powstałych po 1918 roku demokracji. We Francji Kościół kato­licki zaangażował się nawet jako siła przewodnia w antydemokratyczną i profaszystowską „action française”; również w Austrii, Hiszpanii i Portu­galii otwarcie wspierał dążenia antydemokra­tyczne.

Obydwa Kościoły zawiodły we wczesnym okre­sie faszyzmu i nacjonalizmu. W Kościele prote­stanckim pod naciskiem zaostrzających się me­tod rządzenia po 1933 roku protestanccy prze­ciwnicy narodowego socjalizmu jako „Kościół wyznający” odłączyli się od wiernego do końca państwu „Kościoła Rzeszy” (na mocy deklaracji z Barm z 1934 roku). Kościół katolicki przez dłu­gi czas zachowywał się niejednoznacznie. Zwią­zany konkordatami z rządami faszystowskimi (w 1929 roku z Włochami, w 1933 z Niemcami), Rzym protestował do 1945 roku z powściągliwą dyplomacją. Rzeczywisty opór w obydwu Ko­ściołach w Niemczech obejmował pojedyncze nurty albo osoby. Kościół katolicki we Włoszech i Hiszpanii oraz w kilku latynoamerykańskich dyktaturach w dużej mierze identyfikował się z reżimami aż do lat sześćdziesiątych i siedem­dziesiątych XX wieku.

Po 1945 roku wraz z nowym układem stosun­ków międzynarodowych filozofowie i ducho­wni chrześcijańscy zaczęli zastanawiać się nad tym, co się wydarzyło, i opracowywać kierunki działania w przyszłości. Wszystkie Kościoły, zwłaszcza w Europie Środkowej i Ameryce Północnej, wyraźniej przyznawały się do demokracji i konserwatywnego państwa socjalnego. Wiele chrześcijańskich ruchów młodzieżowych i pokojowych czynnie uczestniczyło w szerokim porozumieniu społecznym i motywowanej du­chem chrześcijaństwa polityce pokoju i rozbroje­nia. Wzmogła się aktywność ruchów ekumenicz­nych we wszystkich Kościołach, co można przy­pisać przede wszystkim założonej w 1948 roku. zdominowanej przez ewangelików, Światowej Radzie Kościołów (z siedzibą w Genewie).

W Kościele katolickim pontyfikaty Jana XXIII (1958-1963) i Pawła VI (1963-1978) i ich polityka „aggiornamento” (modernizacji) oraz przede wszystkim drugi sobór watykański (1962-1965) przyniosły szybkie otwarcie na współczesny świat. Oprócz wielu nowinek, takich jak forma liturgii, sil­niejszy ruch laikatu, współczesne i krytyczne pro­jekty teologiczne, przede wszystkim młode Kościoły Afryki, Azji, a w szczególności Ameryki Łacińskiej, uzyskały na soborze posłuch dla wła­snych koncepcji, na przykład „teologii wyzwole­nia”. Trend ten nadal się utrzymuje, mimo pew­nych tendencji do powrotu konserwatyzmu (za pontyfikatu Jana Pawła II, od 1978 roku).

Zarówno w Kościele katolickim, jak też w zdomi­nowanej przez ewangelików Światowej Radzie Kościołów następuje jednoznaczna „internacjo­nalizacja” — a tym samym ponowna uniwersalizacja chrześcijaństwa. W wyniku ogromnych pro­blemów społecznych Trzeciego Świata i wzra­stającej samoświadomości chrześcijańskich ko­biet („teologia feministyczna”) Kościoły zostały zmuszone do ponownego przemyślenia swojego stosunku do „biednych krajów” i roli kobiety. Z drugiej strony, znów nabierają znaczenia grupy fundamentalistyczne — pierwotnie wywodzące się z konserwatywnych kręgów protestanckich w Stanach Zjednoczonych, które kompleksowo­ści współczesnego życia próbują właśnie w tra­dycyjnie chrześcijańskich krajach przeciwstawić rygorystyczną wykładnię słów Biblii.

Chrześcijańskie kościoły odszczepieńcze

Dawne Kościoły wschodnie

W wyniku centralizmu organizacji kościelnej, chrześcijaństwu brakuje tolerancji w stosunku do swoich odłamów i innych wykładni tego sa­mego posłania. Historia chrześcijaństwa wypełniona jest wojnami religijnymi i walką o rozumie­nie nauki, przy czym najczęściej różne grupy stawały naprzeciwko siebie w walce o tę samą sprawę.

Od czasu eliminacji ograniczonych właściwie do Europy Zachodniej arian w IV i V wieku, monofizyci, którzy uznają tylko jedną, boską naturę Je­zusa, tworzą w Syrii do dziś samodzielne chrze­ścijańskie Kościoły. Od imienia swojego aposto­ła, Jakuba Baradaja (zm. w 578), nazywają się jakobitami; ich głową jest patriarcha Antiochii. Do monofizytów należą (z pewnymi odchylenia­mi) również koptowie, egipscy chrześcijanie, których zwierzchnikiem jest „papież koptyjski”, rezydujący w Kairze (pierwotnie z tytułem pa­triarchy Aleksandrii), oraz abisyński (etiopski) Kościół państwowy, który od 1949 roku jest patriarchatem. Abisyńczycy dodają do ka­nonu Biblii dużą część apokryfów Nowego Te­stamentu.

Również Ormianie pod zwierzchnictwem własne­go „katolikosa” (głównego kapłana) należą do monofizytów. W walce przeciwko monofizytom wyodrębnili się nestorianie, nazwani tak od pa­triarchy Nestoriusza z Konstantynopola (usunięte­go w 431 roku jako heretyka), którzy ściśle roz­różniają boską i ludzką naturę Chrystusa i wierzą, że tylko jego ludzka natura była mu przyrodzona i cierpiała na krzyżu. Nestorianie tworzyli własny Kościół we wschodniej Syrii, który przez pewien czas cieszył się poparciem islamu i wcześnie pro­wadził misje w Chinach i Mongolii. Do nestorian należą też mający swoją ojczyznę w południo­wych Indiach chrześcijanie Tomaszowi, noszący nazwę od apostoła Tomasza, który podobno jako pierwszy nawracał ich na chrześcijaństwo. Obec­nie jako tak zwany „Kościół asyryjski” obecni są również w Ameryce Północnej. Zachowali starosyryjski język jako język liturgii i zabraniają jedze­nia wieprzowiny.

W łonie Kościoła katolickiego

Ponieważ Kościół katolicki obstawał przy jedno­litości swojej nauki, zawsze prześladował grupy odszczepieńcze i wykluczał je ze wspólnoty. Najwyższym celem jest jednak jedność wszyst­kich Kościołów; dlatego udało mu się oddzielić od prawie wszystkich orientalnych Kościołów część wiernych i jako tak zwane „zjednoczone Kościoły wschodnie” z powrotem zjednoczyć ich z Rzymem. Papież zezwolił tym Kościołom na ich własne formy kultu i języka. Ich przedsta­wicieli można wyraźnie rozpoznać po ubraniu i rytuałach jako należących do Kościołów Wschodu.

Spośród zjednoczonych Kościołów (należący do unii) koptowie z Aleksandrii (siedziba: Kair), Syryjczycy z Antiochii, greccy amalekici z Syrii (siedziba: Damaszek), maronici z Libanu (siedzi­ba: Bkerke pod Bejrutem), babilończycy z Chaldei (siedziba: Bagdad) i Ormianie z Cylicji (siedzi­ba: Bejrut) mają własne patriarchaty, Ukraińcy ze Lwowa i syro-malabarczycy z Ernakulam (Indie) mają własne arcybiskupstwa wewnątrz Kościoła rzymskokatolickiego. Protestując przeciwko ogłoszeniu dogmatu o nieomylności papieskiej na pierwszym soborze watykańskim w 1870 ro­ku odłączyli się w Niemczech „starokatolicy” pod zwierzchnictwem własnego biskupa. Nie uznają oni również kilku innych nowych dogmatów. W wielu aspektach Kościoły te stanowią bardziej liberalny odłam Kościoła katolickiego, zwłaszcza jeśli chodzi o prawa kobiet albo znaczeniu laikatu w Kościele.

W łonie Kościoła ortodoksyjnego

Istotne odłączenie się części wiernych nastąpiło nie w Kościele ortodoksyjnym, lecz w łonie ro­syjskiego Kościoła prawosławnego. Poprzez szczególne akcentowanie misteriów i bogaty za­sób różnych liturgicznych gestów i czynności rozwinęły się w Rosji odłamy Kościoła o indywi­dualnych cechach.

W XVII wieku odłączyli się starowiercy, zwani również raskolnikami, od wprowadzonej przez władze reformy ortodoksyjnego obrządku. Część z nich zrezygnowała z własnych kapła­nów — popów.

W Rosji powstało też wiele fanatycznych ru­chów, które najczęściej podlegały prześladowa­niom ze strony państwa, jak filiponi albo działa­jący w tajemnicy chłyści („biczownicy”), których przywódca uważał siebie za wcielenie Boga Oj­ca i wybierał własnego „Syna Bożego” oraz wła­snych apostołów. Skrajną formą chłystów byli skopcy („obrzezańcy”), u których mężczyźni i kobiety dla stłumienia cielesnych żądz okale­czali sobie organy płciowe. Sektami o silnie wewnętrznym i duchowym charakterze byli w XVIII wieku mołokanie („pijący mleko pokut­ne”), którzy żyli we wspólnocie materialnej i wzbraniali się od służby państwowej i wojsko­wej, oraz duchoborcy („bojownicy ducha”), którzy z powodu prześladowań ze strony pań­stwa w dużej części wyemigrowali na Cypr i do Ameryki.

W łonie Kościołów ewangelickich (protestanckich)

Liczba de facto protestanckich wspólnot religij­nych jest niewyobrażalnie duża. W Stanach Zjednoczonych istnieje ponad dwieście zareje­strowanych Kościołów utworzonych na bazie protestantyzmu. Wiele ruchów reformatorskich pozostało do dziś jedynie echem przeszłości. Do nich należą resztki mających swój rodowód w średniowieczu waldensów, których ośrodek znajduje się w Piemoncie i którzy zrzeszyli się w ściśle zorganizowane wspólnoty.

Podobnie rzecz ma się z braćmi czeskimi i brać­mi morawskimi — pozostałymi po reformie Jana Husa z początku XV wieku, której zwolennicy podzielili się na dwie grupy. Wypędzeni w XVII wieku z Czech, osiedlili się przede wszystkim w Saksonii i tam w 1722 roku pod opieką hra­biego Mikołaja von Zinzendorfa (1700-1760) stworzyli „gminę braci herrnhuckich” (od miej­scowości Herrnhut w Saksonii), zasileni przez zwolenników luteranizmu i wyznania zreformo­wanego.

Ci, którzy przeżyli królestwo baptystów w Münster w 1535 roku, po roku 1537 stworzyli we Fryzji pod zwierzchnictwem kapłana Menno Simonsa (1496-1561) neutralne politycznie gminy (ana)baptystów, mennonitów, tolerowane w Ho­landii i w części Niemiec, które rozpowszechniły się później również w Rosji i Ameryce Północnej. Pod koniec XVII wieku odłączyli się od nich obecnie żyjący jako farmerzy w Ameryce Pół­nocnej, bardzo konserwatywni amisze, którzy odrzucają wszelkie nowoczesne formy życia i większość osiągnięć techniki.

Jeszcze bardziej fanatyczne są grupy schwenckfeldian, nazwanych tak od niemieckie­go spirytualisty i mistyka Kacpra von Schwenckfelda (1489-1561), których ośrodek znajduje się obecnie w Pensylwanii, oraz „bractwo remonstrantów” w Holandii. Obydwa ugrupowania wy­wiodły się w XVI i XVII wieku z panteistycznych i fanatycznych ruchów chrześcijańskich. Różne Kościoły i ruchy protestanckie od XVI wieku pro­wadziły ze sobą przede wszystkim w Niem­czech uparte spory. O ile kalwinistów zostawio­no w spokoju, w większości księstw pojawiły się naciski państwowe, by zjednoczyć Kościół luterański i zreformowany (w Prusach w 1817 roku). Również wśród anglikanów w Anglii doszło — w wyniku różnych faz formułowania wiary angli­kańskiej — do wielu podziałów. Wewnątrz Ko­ścioła anglikańskiego powstały dwa kierunki, nawiązujący do średniowiecznego Kościoła „high church” i bardziej purytański „Iow church”. Pod wpływem kalwinizmu w 1581 roku odłączyli się od zasadniczego Kościoła surowi „indepen­denci” albo „kongregacjonaliści”, którzy podob­nie jak „purytanie” (albo „prezbiterianie”) znaczą­ce wpływy uzyskali przede wszystkim w Amery­ce Północnej i Australii.

Usamodzielniły się też różne wspólnoty baptystyczne. Najbardziej znaczącą z nich jest zało­żona przez Johna Wesleya (1703-1791) wspól­nota metodystów, która rozwinęła gorliwą dzia­łalność misyjną w wielu krajach. Od metody­stów wywodzi się założona w 1865 roku przez Williama Bootha (1829-1912) Armia Zbawienia (Salvation Army), która łączy czysto praktyczne chrześcijaństwo z militarnymi formami organiza­cyjnymi.

Z filozofii anglikańskiej pochodzi wspólnota kwakrów, która pielęgnuje wewnętrzne życie religij­ne bez kościelnych form organizacyjnych. Zako­rzeniona jest przede wszystkim w Stanach Zjed­noczonych (Pensylwania). Również inne radykal­ne chrześcijańskie i oddzielone od Kościoła for­my organizacyjne jak „shakersi” i darbyści („wspólnota braci”) tworzą tam swoje gminy. Wśród nich rozróżnić można jeszcze szereg wspólnot chiliastycznych i apostolskich, które powołują się na apokaliptyczne teksty Biblii i snują spekulacje dotyczące końca świata. Na­leży do nich wiele gmin adwentystycznych oraz założona w 1874 grupa Badaczy Pisma Święte­go (od 1931 — Świadkowie Jehowy), dla których w 1914 roku rozpoczęło się „tysiącletnie króle­stwo”. Do tego typu grup należy również zało­żony w 1860 roku w Niemczech „Kościół nowo-apostolski”.

Jeszcze dalej od wszelkiej ortodoksyjności od­daliły się grupy, które powołują się na dodatko­we objawienia; są to np. „gminy inspiracyjne” w Europie i Stanach Zjednoczonych, „nowe społeczeństwo Salem” „proroka” Jakuba Lorbera (1800-1864), bazująca na antropozoficznej fi­lozofii Rudolfa Steinera „gmina chrześcijan” i za­łożona przez Mary Baker Eddy (1821-1910) w 1879 roku „nauka chrześcijańska” (Christian Science).

Jedną z najbardziej indywidualnych i samodziel­nych wspólnot tworzy Kościół mormonów, który nazywa sam siebie „Kościołem Jezusa Chrystu­sa świętych w dniach ostatnich”. Jego założy­ciel Joseph Smith (1805-1844, zamordowany) odczytywał od 1827 roku złote tabliczki ar­chanioła Moroni, „zreformowaną ewangelię”. W ten sposób powstała księga Mormona. W 1830 roku założył on Kościół mormoński. Po zlinczowaniu Smitha jego następca, Brigham Young (1801-1877), odkrywszy wielkie Jezioro Słone w 1847 roku wywędrował tam ze swoimi wyznawcami, naśladując drogę Mojżesza z Egiptu. Mormoni ze swego centrum w Salt La­kę City utworzyli następnie stan Utah, który w 1896 roku stał się jednym ze Stanów Zjedno­czonych Ameryki.

Niezliczone inspirowane chrześcijaństwem sekty i ugrupowania chiliastyczne istnieją też w Afryce, Ameryce Łacińskiej, Japonii i na wyspach Oce­anu Indyjskiego, przy czym rytuały pierwotnych kultów przechodzą w formy mieszane, na przy­kład kult wudu na Haiti albo kult peyotl u Indian północnoamerykańskich. Spośród japońskich wspólnot religijnych inspirowanych chrześcijań­stwem albo nań ukierunkowanych kilka należy uznać za niezależne religie.


About the author
Piotr Nowik



Wanna say something?









  Cancel Reply

  • Religie

    • Buddyzm
    • Chrześcijaństwo
    • Hinduizm
    • Islam
    • Judaizm
    • Religie Chin
    • Religie Japonii